Właśnie skończyłem czytać „My vision. Challenges in the Race for Excellence” napisaną przez szejka Mohammeda bin Rashida al Maktouma, szejka Dubaju i Wicepremiera Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Przyznaję, że książkę tę kupiłem całkowicie przypadkowo – podczas powrotu do ZEA do Polski w 2018 roku. Sięgnąłem po nią w księgarni na lotnisku, stwierdziwszy, że właściwie to zbyt mało wiem o tym kraju.

Czytając wizję szejka Mohammeda, przez długi czas nie wiedziałem, czym ta książka właściwie jest – czy to ulotka informacyjna, czy może pitch dla zagranicznych inwestorów i osób zainteresowanych przeprowadzką do Dubaju, zbiór prywatnych myśli szejka?

Po lekturze całej książki zrozumiałem.

Nowoczesne, zwinne firmy coraz częściej stosują MBV, czyli zarządzanie przez wartości. Oprócz misji i wizji, opisują także firmowe wartości, które stanowią kulturowy fundament organizacji. Wartości firmowe stają się później swoistym drogowskazem przy podejmowaniu różnego rodzaju decyzji: od rekrutacji nowych pracowników, po podejmowanie decyzji w sytuacji, gdy dany przypadek wykracza poza standardowe procesy i procedury.

Małe organizacje często podkreślają swoje wartości przez pryzmat founderów firmy lub top managementu. Jednak co jeśli spółka rekrutuje szybko i trudno byłoby podkreślać wartości jedynie za pomocą założycieli? By jeszcze dobitniej zamanifestować firmowe wartości, w przypadku skalowania spółek, wiele organizacji tworzy coś a’la „culture book”, czyli wewnętrzny poradnik, który wyjaśnia genezę poszczególnych wartości, nawiązuje do wizji i misji organizacji, a także przedstawia je [wartości] w konkretnym kontekście. To wszystko sprawia, że pojmowanie wartości staje się dziecinnie proste i jest bardziej zrozumiałe dla większej ilości osób. Co więcej, może też przyciągnąć osoby spoza organizacji – osoby, dla których ważne są podobne rzeczy.

Umiejętność przyciągania osób, które nadają na tych samych falach, wyznają podobne lub nawet takie same wartości, to kompetencja, która pozwala organizacjom budować tzw. samoorganizujące się zespoły i zwiększa prawdopodobieństwo tego, że wszyscy będą zmierzać w tym samym kierunku, kontrybuując do nadrzędnego celu firmy.

I tym właśnie jest „My vision. Challenges in the Race for Excellence”. Książka ta, to przelana na papier wizja lidera Dubaju, wizualizująca jego sposób myślenia, długoterminowe oczekiwania, oraz aspiracje. Zrozumienie wizji szejka Mohammeda to pokrzepiające słowa, motywujące do rozwoju, przekraczania granic, niezapominania o korzeniach kulturowych, czerpania z dorobku globalizacji.

Książka ta mnie zachwyciła i zasmuciła jednocześnie.

Zachwyciła dlatego, że spisanie wizji na rozwój kraju, czy oczekiwań, co do wkładu jednostki w rozwój gospodarczy, to fantastyczny przykład przywództwa. Szejk Mohammed opisuje dążenia do tego, by sektor publiczny miał swoje własne metryki i wskaźniki efektywności, by produktywność pracy w tym sektorze podnosiła się z roku na rok, a urzędnicy państwowi służyli mieszkańcom w imię tworzenia warunków do rozwoju edukacji, prywatnej przedsiębiorczości, służby zdrowia itp. Opisuje chęć sięgnięcia do arabskich korzeni, dorobku naukowego i innowacji, które dostarczyli współczesnemu światu. Wykazuje się fantastycznym zrozumieniem ekonomii i powiązań gospodarczych na świecie. Wizja na rozwój Dubaju, czy ZEA, to wizja daleko wykraczająca ponad same Emiraty Arabskie. To kosmopolityczna wizja, potwierdzająca zrozumienie wyzwań i problemów regionu, integrująca narody Arabskie. To także jasny przekaz, który odpowiedzialność za własny los przerzuca na jednostkę, uciekając od zbytniego protekcjonizmu, czy socjalu – tak nadmiernie upowszechnionego w Europie.

Zasmuciła dlatego, że mam wrażenie, iż takiego właśnie przywództwa brakuje nam w Polsce. Brak jest u nas spójnego kierunku rozwoju, brak jakiejkolwiek długoterminowej wizji. Przedkładanie krótkoterminowych interesów politycznych, ponad długoterminowe korzyści dla gospodarki. Co więcej, zamiast wyprzedzać potencjalne problemy demograficzno-gospodarcze, sami tworzymy sztuczne, dzieląc kraj na mniejsze części, osłabiając go wewnętrznie. Nie myślimy o integracji panregionalnej, ani tymbardziej nie stawiamy siebie w roli potencjalnego lidera.

Za bardzo skupiamy się na Polsce, a za mało szukamy benchmarków, które pokazują jak zwiększać efektywność i budować dobrobyt narodów. Oczywiście, malkontenci powiedzą, że Emiraty mają ropę, jednocześnie to transfer zysków z wydobycia ropy jest tutaj kluczowy, a ZEA przechodzą właśnie fantastyczną transformację strukturalną całej swojej gospodarki. Taki sposób reinwestowania, to przejaw fantastycznej wizji – wizji, którą szejk Mohammend opisał w swojej książce.